• Wpisów:7
  • Średnio co: 29 dni
  • Ostatni wpis:180 dni temu
  • Licznik odwiedzin:783 / 236 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Hejka, czemu jest tak dużo odwiedzin, a w ogóle żadnych komentarzy? Chciałabym wiedzieć, czy komuś się rozdział podobał... może jakaś sugestia lub znaleziony błąd. Następny rozdział dodam dopiero kiedy będzie pod jakimś rozdziałem 5 komentarzy wcześniej nie.
Dziękuje za uwagę
Pozdrawiam Wiktoria
 

 
➰Rozdział 3 ➰
*Perspektywa Justina*
Dobiegając do budynku razem ze Scottem, stanęliśmy koło chłopaków czekając, aż Harry rozpracuje kod od drzwi. Po chwili drzwi się otworzyły, a ja widząc to uśmiechnąłem się. Pokazałem gestem ręki, że wejdę pierwszy co też uczyniłem. Po wejściu do środka moim oczom ukazał się wielki hol. Na końcu pomieszczenia zauważyłem dwóch strażników, którzy ze sobą rozmawiają. Odwróciłem się do chłopaków i gestem ręki pokazałem, żeby wchodzili. W pierwszej chwili ich oczom ukazali się ci dwaj strażnicy. Pokazałem na Scotta i Chrisa żeby się nimi zajęli na co oni potaknęli i powoli i niezauważalnie ruszyli w ich stronę, a ja z Hazzą pójdziemy po to, po co tu przyszliśmy. Zaczęliśmy iść po holu udając się do pokoju po lewej. Przez drogę po holu nie zauważyliśmy żadnego strażnika od Codiego, który pilnował by tych drzwi. Coś mi tu śmierdziało. Nie powinno nam to tak łatwo iść. Jak już stanęliśmy koło drzwi, wyłonili się strażnicy. Wiedziałem, że to było zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe. Staliśmy koło siebie, a strażnicy mieli wycelowane w nas spluwy.
-Proszę, proszę kogo ja tu widzę Pan Bieber we własnej osobie. Co Ciebie tu sprowadza hm?-spytał Cody, wychylając się za pleców jakiegoś faceta.
-Przyszedłem po to, co mi się należy.-powiedziałem z uśmieszkiem na twarzy, bo zauważyłem, że chłopaki niezauważalnie się do nas zbliżają. Cody się do nas przysunął na co ja wyciągnąłem spluwę i przysunąłem ją do jego skroni.
-Myślisz, że się boję tej twojej spluwy?-zaśmiał się. -Za mną stoją strażnicy, którzy za moim pstryknięciem cię zabiją. -dodał. Po chwili usłyszeliśmy strzały. Uśmiechnąłem się widząc wszystkich strażników na podłodze.
-Jakoś chyba już ci nie pomogą.-powiedziałem. -Jakieś ostatnie życzenia?-spytałem.
-Pieprz się Bieber.-powiedział Cody i splunął w moją stronę. Zaśmiałem się i nacisnąłem spust. Ciało Codiego bezwładnie osunęło się na podłogę.
Schowałem spluwę do kieszeni. Następnie popatrzałem na chłopaków.
-Posprzątajcie tu, a ja pójdę znaleść to po co tu przyszliśmy.
-Jasne.-powiedzieli chórem, a ja otworzyłem drzwi udając się do środka.
W pokoju było ciemno, więc zacząłem szukać włącznika światła. Znajdując go włączyłem światło i odrazu ujrzałem biuro Codyego. Pognałem do biurka i siadając na krześle otworzyłem klapę od komputera. Monitor był włączony, więc nie musiałem długo czekać, aż się włączy. Następnie wyciągnąłem z kieszeni pendriv i wsadziłem go do komputera. Zacząłem szukać naszych informacji, które ukradł nam Cody. Po chwili znalazłem to czego szukałem. Z uśmiechem na ustach ściągałem nasze rzeczy na sticka, odrazu kradnąc informacje Codiego razem z jego dorobkiem. Jak wszystko się ściągnęło zamknąłem komputer i zabrałem go ze sobą. Wychodząc z pokoju rozejrzałem się po nim. Jedna rzecz przykuła moją uwagę.
Akta osób, które miał zabić Cody. Z ciekawości podszedłem do nich i rozejrzałem się po nazwiskach. Jedno z nazwisk skupiło szczególnie moją uwagę- Sky. Coś mi to mówi. Od razu doznałem szoku. Czy
ta Vee nie ma przypadkiem na nazwisko Sky ? Wziąłem do ręki akta i zajrzałem do środka.
Rozpoznałem osobę na pierwszym zdjęciu... To jest ta Vee Sky...
 

 
➰Rozdział 2➰✔️

*Perspektywa Justina*
Wyszedłem z Chrisem z parku i udałem się do mojego auta. Wszedłem do środka i wyciągnąłem papierosy z kieszeni. Wyciągnąłem jednego i go odpaliłem. Otworzyłem okno i mocno się zaciągnąłem. Wypuściłem dym i oparłem głowę o kierownicę.
-Jak ona mnie wkurwia, dlaczego ona się we wszystko wtrąca, pieprzona suka.-powiedziałem, znowu biorąc wielkiego bucha.
-Oj stary po prostu się zakochałeś.-prychnął żartobliwie Chris, zapinając pas.
-Haha śmieszny jesteś wiesz, że ja się nie zakochuje, ja tylko pieprze i zostawiam. Jeszcze raz mi wejdzie w drogę, a nikt jej nie pomoże.-powiedziałem i wyrzuciłem niedopałek przez okno, odrazu je zamykając.
-Mhm.-mruknął.
-Nawet Jake jej nie pomoże, nie wiem jak taki spoko facet jak on, przyjaźni się z taką suką. -powiedziałem odpalając auto i wyjeżdżając z parku, kierując się do domu.
-Oj przecież wiesz, że nic byś jej nie zrobił...-powiedział Chris, patrząc na mnie.
-Zobaczymy.-powiedziałem, uśmiechając się i dociskając pedał gazu.
〰〰

Wszedłem do domu. Wyłączyłem telefonem alarm, który jest naszą ochroną. Kiedy ktoś będzie chciał wtargnąć się na naszą posesje, a nie odblokuję kodu na naszym telefonie, odrazu dostaniemy powiadomienie o nie przyjacielu na posesji. Bardzo jest to przydatne, jak pracuje się w takiej branży w jakiej my pracujemy. Następnie wszedłem do salonu gdzie siedzieli chłopaki, oglądając coś na monitorze. Usiadłem koło Jake i zacząłem przyglądać się monitorowi.
-Znaleźliście coś ?- spytałem się Hazzy, który siedział przed tabletem i wystukiwał coś na klawiaturze.
-Napewno ci się to spodoba.-powiedział Hazza, przesuwając palecem po Tablecie. Po chwili obraz z Tableta był już na telewizorze.
Uśmiechnąłem się widząc co znaleźli.
-Nowa misja panowie.-powiedziałem. Poklepałem Jake po barku i udałem się do pokoju.
Czas zacząć zabawę.
〰〰
O 23:30 zszedłem na dół już ubrany i miałem zamiar wychodzić. Wszedłem do salonu i zobaczyłem chłopaków, którzy dopiero zaczeli ubierać swoje stroje na misje.
-Do kurwy nędzy Chłopaki mieliście być już gotowi ! A chyba nie chcecie tego spieprzyć co ? -syknąłem w ich stronę.
-Jak za 5 min nie będziecie przy pieprzonych autach to sam załatwię tą sprawę, a jak wrócę rozliczę się z wami, Jasne?! -krzyknąłem w ich stronę, udając się do skrytki po jeszcze jedną broń na wypadek wpadki.
Następnie udałem się do auta.
Wyciągnąłem paczkę papierosów i odpaliłem jednego. Wypuściłem dym i zamknąłem oczy. Pomyślałem o tej dziewczynie.. Jak ona tam ma na imie Cee...Bee...Vee. Tak Vee. Nie mogę kurwa o niej zapomnieć. Chodzi mi po głowie od tamtego dnia jak na mnie wpadła. Jej zielone wielkie oczy patrzące na mnie normalnie. Nie bała się mnie to właśnie mnie zdziwiło. Wszyscy się mnie boją i wiedzą żeby ze mną nie zadzierać ani nie wchodzić mi w drogę, a ona to zrobiła nawet bez zawahania się... Usłyszałem wejście do auta. Pozbyłem się jej z myśli i spojrzałem kto wszedł do auta. Zobaczyłem Scotta. Bez żadnych słów odpaliłem auto. Wyrzuciłem niedopałek i wyjechałem z posesji udając się w wyznaczone miejsce.

Po 15 minutach szybkiej jazdy byliśmy już na miejscu. Wysiadłem powoli z auta, żeby nie narobić hałasu. Chłopaki wiedząc jak się zachowywać na misji zrobili to samo. Pokazałem na Chrisa i kiwnąłem głową, że możemy ruszać. Najpierw pobiegł Harry z Chrisem, a następnie my...
Czas zacząć zabawę...

* Perspektywa Vee*
-Wreszcie skończyłam!-krzyknęłam na cały dom po skończonych lekcjach. Następnie położyłam się na podłodze, zaczynając rozmyślać. Znów przypomniało mi się o tej Dziewczynie i o tym długu jej brata. O co może w tym chodzić, jaki dług? ale mogę
Zapomnieć że się tego dowiem, ponieważ Jake mi niczego nie powie. Westchnęłam i wstając z podłogi podeszłam do szafy. Wzięłam piżamę i udałam się do łazienki. Położyłam rzeczy na podłogę i się rozebrałam. Weszłam do kabiny i odkręciłam wodę.
Po wykąpaniu się rozczesałam włosy i umyłam zęby. Następnie udałam się do łóżka. Wzięłam pilota i włączyłam na Netflixa.
Po 23 zachciało mi się spać, więc wyłączyłam telewizor i ułożyłam się wygodnie na łożku. Po chwili już byłam w krainie morfeusza.
———————-
Hejka, dodaje nowy rozdział bo wybiło 200 odwiedzin! cieszę się, ale szkoda, że nie komentujecie, jak wam się podoba bo chciała bym wiedzieć, czy komuś się w ogóle podoba co piszę.
Za wszystkie błędy z góry przepraszam, ale niestety Wiktoria nigdy nie była dobra z polskiego i jak wyjechała z polski nie uczyła się za bardzo polskiej pisowni, ale chyba daje radę Dobra, bo się rospisałam XD
Życzę miłego dnia i zachęcam do komentarzy, bo to motywuję
 

 
➰Rozdział 1 ➰

Wróciłam do domu. Rozpakowałam zakupy, które zrobiłam po drodze. Za 15 min. miała być po mnie Lee. Wzięłam moją torbę i zaczęłam robić zadania, które nam zadano. Po zrobieniu dwóch zadań spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie. Zostały mi 2 minuty, pędem ruszyłam do pokoju. Wyciągnęłam szybko sportowe ciuchy i prędko je ubrałam. Po chwili usłyszałam pukanie. Wzięłam buty pod pachę i wybiegłam z pokoju prawie przewracając wazon na przedpokoju. Otworzyłam drzwi nie mogąc złapać oddechu.
-Znów nie miałaś poczucia czasu co ? - spytała Lee, podnosząc jedną brew do góry.
-Zaczęłam robić zadania no i wiesz...
-powiedziałam schylając się, żeby ubrać buty. Popatrzałam się w lustro poprawiając swojego kucyka i wzięłam z szafki kluczę. Wyszłam z domu i zamknęłam drzwi, chowając kluczyki do kieszeni. Zaczęłyśmy się kierować w stronę parku.
〰〰
-Może zrobimy sobie przerwę ?-spytała Lee, biorąc szybkie oddechy.
-Ok, możemy na chwilę przestać. -powiedziałam, siadając na ławeczce. Lee poszła moim śladem.
Słoneczko dziś pięknie świeciło, więc dużo osób robiło dziś piknik. Rozglądając się po parku zauważyłam coś podejrzanego. Wstałam, powiedziałam do Lee krótkie "zaraz wracam" i ruszyłam w tamtą stronę. Po chwili zobaczyłam Justina z kolegą przy dziewczynie, która płakała. On zaczął ją szarpać, a ona błagała żeby przestał. Nie mogłam tego tak zostawić. Zaczęłam się kierować w ich stronę. Justin mnie nawet nie zauważył, jak stanęłam koło niego, więc szybko zagrodziłam mu miejsce przed dziewczyną. On był
zaskoczony ale po chwili jego wyraz zmienił się na wkurzony.
-Idź suko, jak nie chcesz mieć kłopotów.-wysyczał w moją stronę.
-A jeśli tego nie zrobie to co mi zrobisz, uderzysz mnie ? Przy tych wszystkich ludziach.-powiedziałam, pokazując na cały park przepełniony ludźmi. Jego kolega zaczął mu coś szeptać do ucha, a ja w tym czasie odwróciłam się chcąc zobaczyć kogo uratowałam. Spojrzałam na dziewczynę, myślałam, że uratowałam jaką tlenioną blondynkę, którą chciał przelecieć, ale zastałam piękną rudowłosą dziewczynę na oko w moim wieku. Wyglądała jak by zaraz miała umrzeć. Chyba nigdy nie widziałam tak bladej dziewczyny.
-Masz szczęście, bo już byś mnie błagała żebym cię nie zabijał.-syknął w moją stronę. -Dobrze że jesteś przyjaciółką Jake, bo nie był bym taki miły i już byś dawno leżała w grobie.-dokończył i się odwrócił odchodząc.

Wpatrywałam się jak wychodzi z parku. Następnie odwróciłam się do dziewczyny.
-Wszystko w porządku ? Nic ci nie zrobił?- spytałam się rudowłosej.
-Ta-ak ta-ak wszy-y-stko dobrze-e i-i ni-ic mi-i nie-e zrobi-ił.- odpowiedziała łkając.
-Jak masz na imię? -spytałam.
-Taylor.-powiedziała dziewczyna, powoli się uspokajając.
-O co wam poszło ?-spytałam.
-Nie wiem czy mogę ci to powiedzieć. Nawet się nie znamy. -odpowiedziała, robiąc krok do tyłu.
- Możesz mi to powiedzieć, przecież nie zrobie ci krzywdy. -powiedziałam, zachęcając ją do mówienia, bo byłam ciekawa co zaszło tutaj przed chwilą.
Dziewczyna się zawahała. Następnie wypuściła powietrze, a ja czekałam aż wreszcie powie mi co się tu wydarzyło.
-Dobrze, ale pod warunkiem, że dasz mi wtedy odejść i się więcej nie spotkamy.-powiedziała, patrząc na mnie dużymi oczami.
Ja pokiwałam głową na znak, że się zgadzam.
-Mój brat ma u niego długi i dlatego mnie zaczepił, mój brat nie chcę
mu tego spłacać a wie, że ja mogę z nim porozmawiać, dlatego do mnie podszedł, a dalej już wiesz j-ja idę. Cześć. -powiedziała i odwróciła się, odchodząc ode mnie. Stałam tam jeszcze trochę, zastanawiając się o co jej chodziło, że jej brat ma długi u Justina? Nie rozumiem. Odwróciłam się i szłam w stronę gdzie siedziałyśmy i dostrzegłam Lee siedzącą na ławce gdzie się ostatni raz widziałyśmy.
-Co się tam działo? Miałam podejść, ale nie wiedziałam czy jestem potrzebna, więc poczekałam na ciebie tutaj. -powiedziała Lee, patrząc na mnie poprawiając kucyka. Ja usiadłam na wolne miejsce.
-Bieber uwziął się na dziewczynę, a ja jej pomogłam.-odparłam wzdychając.- Możemy już iść, bo jeszcze muszę zrobić lekcję do końca.-powiedziałam, wstając z ławki. Lee potaknęła i też wstała. Zaczęłyśmy iść w stronę wyjścia z parku. Następnie pożegnałyśmy się i każda poszła w innym kierunku...
————————————
Hejka, przepraszam za nie obecność będę częściej wstawiać bo już dużo rozdziałów mam napisanych, a tam się dzieje 2 komentarze a dodam odrazu następny ;*
 

 
➰Prolog➰
Zadzwonił budzik. Otworzyłam swoje zaspane oczy i go wyłączyłam. Przetarłam oczy i ziewnęłam. Wstając z łóżka podeszłam do szafy, wybrałam sobie ciuchy i poczłapałam do łazienki. Wzięłam szybki prysznic. Następnie wysuszyłam włosy i się ubrałam. Weszłam do pokoju i wyciągnęłam telefon z ładowarki, od razu patrząc na wyświetlacz zostało mi 15 min do wyjścia. Napisałam do Lee, że spotkamy się w szkole. Wzięłam już wcześniej spakowaną torbę i zeszłam na dół. Weszłam do kuchni, na stole już czekało na mnie śniadanie. Jak zawsze rodziców już nie było w domu. Kochają swoją pracę i w niej spędzają każdą swoją chwilę. Zjadłam śniadanie. Następnie ubrałam buty i kurtkę i wyszłam z domu. Zamknęłam drzwi i podeszłam do swojego auta. Weszłam do środka kładąc torbę na miejsce pasażera. Wyciągnęłam z kieszeni kurtki telefon i spojrzałam na wyświetlacz. Zostało mi niecałe 20 min do dzwonka. Wsadziłam klucz do stacyjki i odpaliłam auto. Wyjechałam z podjazdu, kierując się do szkoły.
〰〰
Parkując na znalezionym miejscu parkingowym wysiadłam z auta, wyciągając od razu torbę i ruszyłam w stronę mojej Przyjaciółki, stojącej przy wejściu do szkoły.
Zaczęłam chować telefon i kluczyki do torby i jak na niezdarę przypadło, wpadłam na coś... Raczej na kogoś i to nie mógł być kto inny jak Bieber.

Siedziałam na ziemi i spojrzałam się na niego, będąc w lekkim szoku.
Jego oczy stały się czarne, a szczękę miał zaciśniętą. Wiedziałam że będą kłopoty.
Spojrzałam kątem oka, że Lee już idzie do nas z wystraszoną miną wymalowaną na twarzy.

-Ktoś ci kurwa mówił żeby patrzeć jak się chodzi wywłoko?-wysyczał w moją stronę. A ja dalej nic nie mówiąc siedziałam, wpatrując się w jego czarne oczy, koloru nocy. Jego twarz przybrała zirytowanie nie słysząc odpowiedzi na swoje pytanie.
-Taa sorry, nie chciałam na ciebie wpaść .-odpowiedziałam po chwili, zaskoczona, że przy nim włączyła mi się moja pewność siebie.
-Słyszeliście ją chłopaki ? Jaka pewna siebie się zrobiła. -zaśmiał się i wtedy zauważyłam, że stoją koło nas jego koledzy i Lee patrząca się na mnie wystraszonym wzrokiem. Widząc po jej minie wie już co może się stać, a wiedząc jaki jest Bieber, nie jestem na dobrej pozycji.
Zbliżył się do mnie i rzekł.
-Jeszcze raz wejdziesz mi w drogę, a zobaczysz nawet twoja pyskata buźka ci nie pomoże. -szepnął w moją stronę i się do mnie szyderczo uśmiechnął. Następnie zabrał się ze swoimi koleżkami do środka ponieważ było już po dzwonku. Wpatrywałam się jak jego zbudowana postura znika w ciemności. Lee podeszła do mnie i pomogła mi się podnieść.
-Wszystko dobrze ? -spytała, patrząc na mnie swoimi pięknymi brązowymi oczami.
-Ta...chyba tak, chodźmy już do środka, bo jakoś mi się dziś nie chcę siedzieć po lekcjach. -powiedziałam. Lee mi przytaknęła i udałyśmy się do środka.
-Na pewno wszystko dobrze ?-spytała, spoglądając na mnie.
-Jasne. -powiedziałam. Nie musiałyśmy iść do szafki po książki, więc od razu poszłyśmy do sali biologicznej.
〰〰
-Nie mogę uwierzyć, że jest poniedziałek a oni dają nam tyle zadań, że nie wiadomo w co ręce włożyć i w dodatku mamy mieć je zrobione do środy.-powiedziałam wkurzona do Lee i do Jake, idąc na stołówkę. Jake jest moim przyjacielem. Znamy się tak naprawdę od dziecka. Jake jako że jest lubiany w szkole, koleguje się z Bieberem. Nie pojmuje, jak może taki fajny chłopak jak Jake się z nim przyjaźnić, no ale cóż nie zmienię tego. Krążą też plotki, że Bieber jest gangsterem w naszym mieście ale Jake nie chcę mi nic o tym powiedzieć.
-Weź nic nie mów, dziś nawet nie wyjdę na piwo jak chcę to wszystko zrobić.-powiedział Jake, przesuwając ręką po swoich włosach.
-Ty i tak pewnie połowy nie zrobisz.-powiedziałam śmiejąc się z Jake'a.
-Pewnie tak.-powiedział Jake, śmiejąc się pod nosem.
-Ale Vee uda ci się iść ze mną dziś pobiegać?-spytała Lee, podchodząc do kolejki i biorąc tace.
-Jasne, jak zawsze. -powiedziałam stając za nią.
-O patrzcie kto właśnie wszedł do stołówki.-powiedziała Lee, a ja odwróciłam się w stronę gdzie patrzyła i ujrzałam Biebera z blond plastikiem idących do swojego stolika.
-Nie wiem jak ona ściąga tę tapetę, może szpachelką ? -prychłam przesuwając się w kolejce.
-Nawet szpachelką tego nie ściągnie.-powiedział Jake, przysuwając się do mnie. Zaczęłam nakładać sobie lunch i czekałam na resztę.
Zaczęliśmy iść w stronę naszego stolika i usiadłam na moim miejscu.
-Macie w sobotę czas ? Organizuje imprezę no i zawsze jesteście na pierwszym miejscu zaproszonych. Co wy na to ?- spytał Jake, biorąc kanapkę do ręki.
-Jasne, że przyjdziemy, prawda Vee ?- spytała się Lee, patrząc w moją stronę.
-Jasne... Chciałam coś powiedzieć, ale ktoś mi przerwał.
-Ej Jake! Chodź do nas a nie siedzisz z tymi wywłokami.-powiedział Bieber, patrząc na nas z tym swoim uśmieszkiem.
Jake popatrzał najpierw na Justina, a potem na nas. Patrzał na nas ze smutną miną, nie wiedział co ma zrobić.
-Jake idź, nie martw się nie będziemy tęsknić.-powiedziałam, uśmiechając się do niego, w ten sposób pokazując żeby się nie martwił, że się wkurzymy.
-Dzięki, jesteście super i przepraszam Was za niego.
Najpierw ucałował Lee, a potem mnie. Następnie ruszył do stolika Biebera. Przywitał się z nim i usiadł koło blond plastiku.
Odwróciłam się do Lee i zaczęłyśmy kończyć jedzenie.
-Może się mylę, ale Bieber ciągle patrzy w twoją stronę.- powiedziała Lee.
-Mam się bać?-spytałam, kończąc kanapkę.
-Pewnie tak...
———————————-
I oto prolog!
mam nadzieje, że wam się spodoba
Czekam na komentarze
 

 
•Bohaterowie•
Lilly Collins jako Vee Sky



Justin Bieber jako Justin Bieber



Shay Mitchell jako Lee Brown



Logan Lerman jako Jake Mitchell



Margot Robbie jako Patrycja Sky


Chris Hemsworth jako Chris Mercury



Harry Styles jako Harry Styles



Scott Mccall jako Scott Tomilson

 

 
Hejka Witam was na moim nowym blogu z moim opowiadaniem.
W wieku 13 lat zaczęłam pisać na pingerze, ale potem skończyłam, a teraz wracam z świężo upieczonym opowiadaniem
Mam nadzieje że komuś się spodoba i przetrawa do ostatniego rozdziału
No to co zaczynamy z bohaterami